Dla jednych kilka tysięcy kart Pokémon to imponujący zbiór. Dla innych kawałek dzieciństwa zamknięty w segregatorach, pudełkach i plastikowych holderach. Gary Haase przekroczył jednak granicę, za którą słowo „kolekcja” zaczyna mieć zupełnie inne znaczenie. Jego nazwisko od lat funkcjonuje w świecie Pokémon TCG niemal jak marka, a przydomek „King Pokémon” nie jest przypadkowy. Guinness World Records przypisuje Haase’owi rekord najbardziej wartościowej kolekcji kart Pokémon, której szacunkową wartość określono na 10 milionów dolarów. Co ważne, Guinness nadal podaje tę kwotę jako wartość szacunkową, a nie jako aktualną cenę, za którą cały zbiór zostałby sprzedany.
Jeszcze ciekawsza od samej liczby jest jednak historia, która za nią stoi. Haase zaczął kolekcjonować karty Pokémon w 1998 roku, czyli w czasach, gdy zachodni rynek dopiero poznawał fenomen TCG. Sprowadzał karty z Japonii jeszcze przed ich oficjalną dostępnością w Stanach Zjednoczonych. Dziś jego zbiór przechowywany jest w trzech magazynach znajdujących się w trzech różnych stanach USA.
To nie jest więc historia o człowieku, który pewnego dnia kupił kartę za milion dolarów. To historia o tym, co może wydarzyć się, gdy ktoś zacznie kolekcjonować coś na długo przed tym, zanim świat uzna to za wartościowe.
Kim jest Gary Haase, czyli „King Pokémon”?
Gary Haase pochodzi z Las Vegas i od dzieciństwa miał słabość do kolekcjonowania. Zbierał między innymi kapsle po Coca-Coli, komiksy i karty kolekcjonerskie. Pokémon TCG pojawił się w jego życiu w 1998 roku i szybko przestał być zwykłym kolejnym hobby. Guinness World Records przedstawia Haase’a jako kolekcjonera, który przez lata konsekwentnie rozwijał swój zbiór, a jego zamiłowanie do gromadzenia przedmiotów ostatecznie doprowadziło do stworzenia jednej z najbardziej wartościowych kolekcji Pokémon na świecie.
Przydomek King Pokémon przylgnął do niego na dobre. Haase zaczął pojawiać się na wydarzeniach kolekcjonerskich, w mediach oraz w materiałach poświęconych rynkowi kart. W 2021 roku profil przygotowany przez Input opisywał go jako jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci wysokopoziomowego kolekcjonerstwa Pokémon. Co istotne, Haase nie jest wyłącznie posiadaczem drogich kart. Przez lata stał się częścią historii samego hobby szczególnie tej związanej z przejściem Pokémon TCG od dziecięcej rozrywki do poważnego rynku kolekcjonerskiego.
Zaczął w 1998 roku. Wtedy nikt nie wiedział, co się wydarzy
Dzisiaj łatwo spojrzeć na historię Pokémon TCG z perspektywy obecnych cen i dojść do wniosku, że kupowanie starych kart pod koniec lat 90. było genialną inwestycją. Problem w tym, że w 1998 roku nikt nie miał takiej perspektywy. Pierwsze oficjalne Pokémon TCG pojawiło się w Japonii w 1996 roku. Dopiero później fenomen zaczął rozprzestrzeniać się na kolejne rynki. Haase zaczął kolekcjonować karty w 1998 roku i sprowadzał je z Japonii, zanim były oficjalnie dostępne w USA.
Dzisiaj brzmi to jak oczywista przewaga. Wtedy oznaczało przede wszystkim dostęp do produktu, który był jeszcze stosunkowo młody i którego przyszła wartość była niemożliwa do wiarygodnego przewidzenia. I właśnie tutaj zaczyna się najciekawsza część historii Haase’a. Nie wystarczyło kupić Pokémonów w 1998 roku. Trzeba było pozostać przy hobby przez kolejne dekady.
To właśnie czas okazał się jednym z najważniejszych elementów całej układanki. Haase miał jednocześnie kilka przewag: wszedł wcześnie, miał dostęp do japońskich kart, konsekwentnie powiększał kolekcję i przez lata zdobywał egzemplarze, które dziś są niezwykle trudne do znalezienia w wysokim stanie zachowania. Nie była to jednak magiczna formuła gwarantująca zysk. W świecie kolekcjonerskim tysiące przedmiotów kupowanych z nadzieją na przyszłą wartość nigdy jej nie osiągają. Haase miał po prostu wyjątkowo długi horyzont.
10 milionów dolarów. Ale co właściwie oznacza ta liczba?
Tutaj warto zatrzymać się na chwilę. 10 milionów dolarów nie oznacza, że Gary Haase może jutro wejść do domu aukcyjnego i otrzymać za całą kolekcję dokładnie 10 mln dolarów. Guinness używa określenia „estimated”, czyli szacunkowa wartość. Co więcej, obecna strona rekordu wskazuje, że wycena 10 mln dolarów odnosi się do rekordu ustanowionego wcześniej, a materiały Guinnessa z 2026 roku nadal opisują właśnie tę wartość. To zasadnicza różnica.
W przypadku pojedynczej karty można wskazać konkretną transakcję. Można powiedzieć: karta została sprzedana za określoną kwotę w określonym dniu. W przypadku całej kolekcji sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana. Jej wartość zależy między innymi od:
- stanu zachowania kart,
- ocen gradingowych,
- rzadkości poszczególnych egzemplarzy,
- liczby znanych kopii,
- aktualnego popytu,
- historii konkretnych kart,
- jakości i autentyczności egzemplarzy,
- oraz tego, czy w danym momencie znajdzie się wystarczająco dużo kupujących zainteresowanych segmentem premium.
I pojawia się jeszcze jeden problem: płynność.
Kolekcja warta miliony dolarów nie jest tym samym co miliony dolarów na rachunku bankowym. Gdyby właściciel próbował sprzedać ogromną liczbę bardzo drogich kart jednocześnie, sama podaż mogłaby wpłynąć na ceny. Dlatego wycena portfela i realna suma uzyskana ze sprzedaży to dwie zupełnie różne rzeczy.
Dlaczego stare karty Pokémon są tak drogie?
Dla osoby spoza hobby może to wyglądać absurdalnie. Jak kawałek kartonu może kosztować więcej niż samochód? Odpowiedź brzmi: dokładnie tak samo, jak w przypadku wielu innych dóbr kolekcjonerskich liczy się nie materiał, lecz rzadkość, historia, stan i popyt.
- First Edition
First Edition oznacza pierwsze wydanie danej anglojęzycznej serii. W przypadku klasycznego Base Set symbol pierwszego wydania stał się jednym z najważniejszych czynników kolekcjonerskich.
- Shadowless
Shadowless to określenie stosowane wobec pierwszych wersji kart Base Set, pozbawionych charakterystycznego cienia przy ilustracji Pokémonów. Guinness wskazuje First Edition Shadowless Charizarda jako przykład karty łączącej kilka cech zwiększających jej rzadkość.
- Holo
Karty holograficzne mają specjalną, błyszczącą warstwę w obszarze ilustracji. W przypadku vintage Pokémon szczególnie pożądane są pierwsze holograficzne wersje najbardziej rozpoznawalnych Pokémonów.
- PSA 10
PSA Gem Mint 10 oznacza kartę praktycznie perfekcyjną. PSA zwraca uwagę między innymi na ostrość narożników, powierzchnię, połysk, centrowanie oraz brak zabrudzeń.
- BGS 10
BGS, czyli Beckett Grading Services, stosuje własną skalę. Najwyższy poziom to Pristine 10, a ocena jest oparta między innymi na centrowaniu, narożnikach, krawędziach i powierzchni.
- Population report
To liczba egzemplarzy określonej karty ocenionych przez daną firmę gradingową oraz rozkład ich ocen. PSA udostępnia taki raport i aktualizuje dane wraz z napływem kolejnych kart.
Jeżeli więc na rynku znajduje się 10 000 egzemplarzy danej karty, ale tylko kilkadziesiąt osiągnęło najwyższą ocenę, sytuacja wygląda zupełnie inaczej niż w przypadku masowo dostępnego produktu.
- Provenance
To historia pochodzenia konkretnego egzemplarza. W segmencie najdroższych kart znaczenie może mieć nie tylko sama karta, ale również jej historia, poprzedni właściciele i udokumentowane transakcje.
Właśnie dlatego dwie pozornie identyczne karty mogą mieć zupełnie różne ceny.
Charizard, który stał się symbolem rynku
Jeśli istnieje jeden Pokémon, który najlepiej pokazuje transformację kart z zabawki w luksusowy przedmiot kolekcjonerski, jest nim Charizard. Klasyczny Base Set Charizard stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli Pokémon TCG. Guinness wymienia jego First Edition Shadowless Holo jako jeden z przykładów kart o wyjątkowym znaczeniu kolekcjonerskim. Gary Haase przez lata zgromadził wiele wyjątkowych Charizardów, w tym egzemplarze ocenione przez PSA na Gem Mint 10. Guinness potwierdza, że w jego kolekcji znajduje się wiele takich kart.
Jedną z najbardziej znanych transakcji związanych z Haase’em była sprzedaż PSA 10 First Edition Charizarda Loganowi Paulowi za 150 tys. dolarów w 2020 roku. Guinness odnotowuje tę transakcję jako fakt historyczny. I tutaj ponownie trzeba uważać na kontekst.
150 tys. dolarów było ceną konkretnej transakcji z 2020 roku. Nie jest to aktualna wycena takiej karty. Rynek przez kolejne lata zmieniał się, a ceny poszczególnych egzemplarzy zależą między innymi od gradingu, jakości i sytuacji rynkowej.
Najbardziej absurdalna część tej historii? On nie zaczął od milionów
To prawdopodobnie najważniejszy element całej historii Gary’ego Haase’a. Nie ma tutaj jednego magicznego zakupu. Nie kupił w 1998 roku karty za 50 dolarów, która nagle stała się warta 10 milionów. Miliony powstały z akumulacji. Z tysięcy decyzji podejmowanych przez lata. Z kart kupowanych wtedy, gdy ich przyszła wartość była nieznana. Z egzemplarzy, których nie sprzedano. Z kart, które zachowały się w doskonałym stanie. Z kolejnych zakupów i wymian.
W pewnym momencie czas zaczął pracować na korzyść kolekcji. To właśnie odróżnia historię Haase’a od współczesnego polowania na „następnego Charizarda”. Dzisiejszy kolekcjoner zna ceny. Haase przez znaczną część swojej historii musiał kolekcjonować bez takiej wiedzy.
Czy Gary Haase naprawdę ma kolekcję wartą więcej niż 10 mln dolarów?
Tutaj warto postawić wyraźną granicę. Oficjalny rekord Guinness World Records wskazuje szacunkową wartość 10 mln dolarów.
W starszych materiałach medialnych pojawiały się również wyższe szacunki dotyczące wartości zbioru. W 2021 roku Input pisał o wartości przekraczającej 10 mln dolarów, natomiast inne materiały przypisywały Haase’owi jeszcze wyższe własne oceny. Nie należy jednak zamieniać takich deklaracji w niezależnie potwierdzoną wycenę. Najbezpieczniejsze stwierdzenie brzmi więc: Guinness World Records uznaje kolekcję Gary’ego Haase’a za najbardziej wartościową kolekcję kart Pokémon i podaje jej szacunkową wartość na 10 mln dolarów.
To wystarczająco niezwykła liczba bez konieczności jej zawyżania.
Pokémon przestał być tylko grą
Historia Haase’a pokazuje szerszą transformację.
ZABAWKA → HOBBY → KOLEKCJONERSTWO → DOBRA KOLEKCJONERSKIE PREMIUM → RYNEK O WYSOKIEJ WARTOŚCI
W ciągu kilku dekad Pokémon TCG przeszedł drogę, której wielu obserwatorów w latach 90. prawdopodobnie nie przewidywało. Pojawiły się profesjonalne firmy gradingowe, wyspecjalizowane domy aukcyjne, platformy sprzedażowe, influencerzy, celebryci i kolekcjonerzy traktujący karty jako aktywa kolekcjonerskie. Ogromną rolę odegrała również nostalgia.
Pokolenie, które oglądało Pokémony jako dzieci, dorosło. Ludzie, którzy kiedyś prosili rodziców o booster, zaczęli zarabiać własne pieniądze. Część z nich wróciła do hobby już jako dorośli konsumenci. A kiedy nostalgia spotkała się z ograniczoną podażą najrzadszych kart, powstał rynek, na którym pojedyncze egzemplarze zaczęły osiągać ceny wcześniej niewyobrażalne. Najlepszym przykładem skali tej transformacji jest obecny rekord pojedynczej karty.
W lutym 2026 roku PSA Gem Mint 10 Pikachu Illustrator został sprzedany na aukcji za 16 492 000 dolarów. Guinness wskazuje, że był to jedyny znany egzemplarz z oceną PSA Gem Mint 10, a sama karta została pierwotnie przyznana jako nagroda w konkursie ilustratorskim w 1998 roku. To już nie jest rynek porównywalny ze zwykłym hobby dziecięcym. Ale to nadal nie oznacza, że każda karta Pokémon będzie drożeć.
Rynek kolekcjonerski jest zmienny. Rzadkość, stan, popyt i moda potrafią diametralnie zmieniać wyceny.
W LICZBACH
| Element | Dane |
| Początek kolekcjonowania Pokémon TCG | 1998 |
| Szacunkowa wartość kolekcji według Guinnessa | 10 mln USD |
| Lokalizacje części kolekcji | 3 stany USA |
| Znana transakcja Haase → Logan Paul | 150 tys. USD |
| Rok sprzedaży Charizarda Loganowi Paulowi | 2020 |
| Aktualny rekord ceny pojedynczej karty Pokémon | 16,492 mln USD |
| Rekordowa karta | Pikachu Illustrator PSA 10 |
| Data rekordowej aukcji | 16 lutego 2026 r. |
Dane dotyczące kolekcji Haase’a pochodzą z Guinness World Records; cena Charizarda jest historyczną transakcją z 2020 roku, natomiast 16,492 mln dolarów to aktualny rekord aukcyjny Guinnessa z lutego 2026 roku.
DLACZEGO TA KOLEKCJA JEST TAK CENNA?
1. Wiek kart
Najstarsze karty pochodzą z początkowych etapów historii Pokémon TCG, gdy nikt nie mógł przewidzieć dzisiejszej skali rynku.
2. Rzadkość
Niektóre warianty, promocje i wyjątkowe egzemplarze występują w bardzo ograniczonej liczbie.
3. Stan zachowania
Karta w idealnym stanie może być warta wielokrotnie więcej niż identyczna karta z widocznymi śladami użytkowania.
4. Historia i pochodzenie
Znaczenie może mieć nie tylko sama karta, lecz także jej udokumentowana historia.
5. Popyt kolekcjonerów
Nawet najbardziej rzadka karta nie osiągnie wysokiej ceny bez odpowiednio dużego zainteresowania kupujących.
Czy 10 milionów dolarów za karty Pokémon to absurd?
To zależy od punktu widzenia.
Pierwszy mówi:
„To przecież tylko kawałki kartonu.”
I technicznie rzecz biorąc jest to prawda.
Drugi odpowiada:
„Nie kupujesz kartonu. Kupujesz rzadki przedmiot kolekcjonerski.”
Tak samo można przecież powiedzieć, że zegarek jest tylko metalem i szkłem, komiks jest papierem, a obraz jest płótnem pokrytym farbą. Cena dóbr kolekcjonerskich nie wynika z kosztu materiału. Powstaje z połączenia rzadkości, historii, emocji, prestiżu, nostalgii, ograniczonej podaży i popytu.
I właśnie dlatego historia Haase’a jest tak interesująca. Nie pokazuje jedynie, ile mogą kosztować karty Pokémon. Pokazuje, jak zmienia się znaczenie przedmiotów, które kiedyś wydawały się całkowicie zwyczajne.
Czy King Pokémon kiedykolwiek sprzeda wszystko?
To chyba najciekawsze pytanie dotyczące przyszłości tej kolekcji. Bo jeżeli spojrzymy na Haase’a wyłącznie przez pryzmat pieniędzy, łatwo dojść do wniosku, że powinien sprzedać wszystko, póki rynek jest mocny. Tyle że kolekcjonerstwo rzadko działa w tak prosty sposób.
Kolekcjoner nie zawsze chce maksymalizować zysk. Czasem wartość przedmiotu wynika z historii, którą właściciel z nim wiąże. Karta może być warta 100 tys. dolarów na rynku, a jednocześnie dla kolekcjonera mieć znaczenie, którego nie da się przeliczyć na pieniądze. Haase przez lata wielokrotnie pokazywał, że sprzedaż części kolekcji nie jest dla niego czysto biznesową decyzją. Jednym z najbardziej znanych przykładów pozostaje Charizard sprzedany Loganowi Paulowi. Guinness potwierdza samą transakcję, a wcześniejsze materiały medialne opisywały, jak emocjonalne było dla Haase’a rozstanie z tym egzemplarzem.
To właśnie dlatego „King Pokémon” jest ciekawszym bohaterem niż zwykły właściciel drogich kart. On nie tylko posiada część historii Pokémon TCG. On sam stał się jej częścią.
Kolekcja warta miliony, ale historia jest warta znacznie więcej
Gary Haase zaczął w 1998 roku. Wtedy Pokémon TCG było młodym fenomenem. Karty można było traktować jak zabawkę, hobby albo modę, która jak wiele innych kiedyś przeminie. Haase kupował jednak dalej.
Dziś Guinness World Records wskazuje jego zbiór jako najbardziej wartościową kolekcję kart Pokémon, z szacunkową wartością 10 mln dolarów. Jednocześnie świat Pokémon TCG osiągnął skalę, w której pojedyncze egzemplarze potrafią kosztować więcej niż luksusowe samochody, domy, a w przypadku rekordowego Pikachu Illustratora ponad 16 mln dolarów.
Najciekawsze w tej historii nie jest jednak to, że kawałki kartonu osiągnęły taką cenę. Najciekawsze jest to, że nikt w 1998 roku nie mógł tego wiedzieć. Historia King Pokémon pokazuje, jak trudno rozpoznać przyszłą wartość przedmiotu, który w chwili zakupu wydaje się zwyczajny. Czasem decyduje wiedza. Czasem konsekwencja. Czasem szczęście. A najczęściej mieszanka wszystkich trzech. I dlatego pytanie nie brzmi już tylko: czy kolekcja Gary’ego Haase’a jest warta 10 milionów dolarów?
Znacznie ciekawsze jest inne:
Czy King Pokémon był geniuszem, który dostrzegł przyszłość Pokémon TCG, czy po prostu miał niezwykłe szczęście, że jego pasja okazała się częścią rynku, którego wartości nikt w 1998 roku nie potrafił sobie wyobrazić?

Rafał Górski – założyciel TCG24.pl, kolekcjoner i gracz TCG z ponad 8-letnim stażem. Specjalizuje się w rynku Pokémon TCG oraz Magic: The Gathering. Przeprowadził ponad 300 udanych transakcji na międzynarodowych giełdach kart i osobiście wysłał dziesiątki kart do gradingu w PSA oraz BGS. Na TCG24.pl odpowiada za analizy rynkowe, weryfikację oryginalności oraz poradniki dla początkujących i zaawansowanych graczy


