Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem Naruto Mythos TCG, miałem dokładnie tę samą myśl, którą prawdopodobnie miało wielu graczy TCG: czy to będzie kolejna gra oparta przede wszystkim na znanej licencji, czy rzeczywiście powstaje tutaj coś, w co będzie chciało się grać przez kilka lat?
To bardzo ważne pytanie, bo samo Naruto nie wystarczy, żeby stworzyć dobre TCG. Można zrobić piękne karty, świetne ilustracje, efektowne pudełka i wykorzystać najbardziej znane postacie z anime, ale jeżeli sama rozgrywka będzie nudna, schematyczna albo szybko okaże się powtarzalna, gracze odejdą.
Po pierwszym secie, Konoha Shidō, moja opinia jest zdecydowanie bardziej pozytywna, niż zakładałem na początku. Jednocześnie nie uważam, że jest to gra pozbawiona problemów. Wręcz przeciwnie – pierwszy set bardzo dobrze pokazuje zarówno największe zalety Naruto Mythos TCG, jak i miejsca, w których twórcy będą musieli podejmować naprawdę ważne decyzje w kolejnych latach. I właśnie dlatego nie chcę robić tutaj klasycznej analizy typu „Common, Uncommon, Rare, Secret, Gold i koniec”. Konoha Shidō jest dla mnie przede wszystkim eksperymentem. To pierwszy rozdział historii gry i trzeba go oceniać właśnie w ten sposób.
Konoha Shidō nie jest tylko dodatkiem. To fundament całej gry
Konoha Shidō jest pierwszym oficjalnym setem Naruto Mythos TCG. Premiera pierwszej edycji odbyła się 13 marca 2026 roku, a gra wystartowała początkowo na rynkach europejskich, w Wielkiej Brytanii, Turcji i regionie MENA. I moim zdaniem fakt, że jest to pierwszy set, powinien zmienić sposób, w jaki go oceniamy. Nie oczekiwałbym od pierwszego dodatku poziomu skomplikowania gry, która ma już kilkanaście rozszerzeń. Pierwszy set powinien przede wszystkim odpowiedzieć na trzy pytania:
Czy gra jest przyjemna?
Czy daje możliwość budowania różnych talii?
Czy chce się zagrać kolejny mecz po zakończeniu poprzedniego?
Po rozegraniu kilku partii moja odpowiedź na wszystkie trzy pytania brzmi: tak. I to jest największy sukces Konoha Shidō.
Największą zaletą jest dla mnie system Missions
Jeżeli miałbym wskazać jeden element Naruto Mythos TCG, który najbardziej odróżnia tę grę od typowego „kolejnego TCG”, byłyby to Missions. W wielu karciankach gracz skupia się przede wszystkim na własnym boardzie, liczbie stworów i punktach życia przeciwnika. Tutaj sytuacja jest bardziej dynamiczna. Rozmieszczenie postaci ma znaczenie, a decyzje podejmowane wokół Missions powodują, że nie wystarczy po prostu wystawić na stół największego ninja.
To jest właśnie ten moment, w którym Naruto Mythos zaczyna przypominać grę strategiczną, a nie tylko kolekcjonerską karciankę z bohaterami Naruto. I moim zdaniem właśnie tutaj tkwi największy potencjał całego systemu. Jeżeli twórcy będą rozwijać Missions w kolejnych setach, Naruto Mythos może wypracować własną tożsamość. Jeżeli natomiast kolejne dodatki zaczną skupiać się wyłącznie na coraz mocniejszych postaciach, ten atut może zostać zmarnowany.
Naruto nie jest tutaj tylko ozdobą
To również zrobiło na mnie dobre wrażenie. W licencyjnych TCG istnieje bardzo duże ryzyko, że bohaterowie zostaną potraktowani jak obrazki naklejone na klasyczną mechanikę. Naruto Mythos próbuje robić coś więcej.
Dobrym przykładem jest Naruto Uzumaki „Believe it!”. Karta kosztuje 4 Chakra i ma 5 Power. Jej MAIN pozwala umieścić w Mission wierzchnią kartę talii jako Hidden Character, a AMBUSH powtarza tę możliwość. To nie jest przypadkowy efekt. On pasuje do charakteru gry i jednocześnie zachęca do myślenia o Hidden Characters. Podobnie Sakura „The Leaf Medical Corps” otrzymuje możliwość zaglądania do trzech kart z góry talii i zagrania jednej z nich, a Kakashi „Lightning Blade” wykorzystuje mechanikę Upgrade i Hidden Character. Właśnie takich rzeczy oczekuję od TCG opartego na anime. Karta powinna nie tylko przedstawiać bohatera. Powinna sprawiać, że gra nim daje poczucie grania daną postacią.
I tutaj pojawia się mój pierwszy poważny plus
Konoha Shidō nie próbuje wszystkiego skomplikować. Dla osoby, która zna Pokémon TCG, Magic, Yu-Gi-Oh!, One Piece Card Game czy Lorcanę, wejście w Naruto Mythos nie jest szczególnie trudne. Jednocześnie gra ma elementy, które pozwalają później zwiększać poziom zaawansowania. To jest bardzo trudne do osiągnięcia. Można stworzyć TCG niezwykle proste, ale wtedy doświadczeni gracze szybko się nudzą. Można również stworzyć system bardzo skomplikowany, ale wtedy nowy gracz patrzy na pierwszą rękę i nie wie, co właściwie powinien zrobić. Naruto Mythos na początku wybiera rozsądny środek.
Największy problem? Gra dopiero szuka swojej tożsamości
I tutaj zaczyna się część, w której moja opinia nie jest już tak jednoznacznie pozytywna. Mam wrażenie, że Konoha Shidō jest bardziej fundamentem pod przyszłość niż kompletnym pokazem tego, czym Naruto Mythos chce być za trzy lata. To nie musi być wada. Wręcz przeciwnie. Ale trzeba to powiedzieć jasno.
Patrząc na pierwszy set, widzę kilka elementów, które są bardzo dobre, ale jeszcze nie zostały wykorzystane do końca. Missions mają potencjał. Hidden Characters mają potencjał. Upgrade ma potencjał. Synergie pomiędzy postaciami mają potencjał. Ale potrzebujemy kolejnych setów, żeby zobaczyć, jak głęboko można te mechaniki rozwinąć.
Itachi jest dla mnie jednym z najlepszych przykładów
Itachi Uchiha „Hunting Naruto” kosztuje 5 Chakra i ma 5 Power. Jego MAIN pozwala przesunąć własną postać do danej Mission, a AMBUSH może przesunąć tam postać przeciwnika. To bardzo interesująca karta. Nie dlatego, że jest Itachim. Właśnie dlatego, że pokazuje, jak można wykorzystać charakter postaci do mechaniki. Itachi nie jest po prostu „dużym ninja z dużą liczbą”. Manipuluje sytuacją na planszy. I właśnie takie karty sprawiają, że zaczynam myśleć o Naruto Mythos poważniej.
Konoha Shidō zachęca do kombinowania
Kolejnym elementem, który doceniam, jest możliwość budowania talii wokół konkretnych relacji i grup. Team 7 jest tutaj naturalnym przykładem. Naruto, Sasuke, Sakura i Kakashi nie są tylko czterema popularnymi bohaterami. Można próbować zbudować wokół nich określoną strategię. I właśnie tutaj zaczyna się prawdziwy deckbuilding. Nie pytamy już:
„Które karty są najmocniejsze?”
Zaczynamy pytać:
„Które karty najlepiej ze sobą współpracują?”
Dla mnie jest to znacznie ciekawsze.
Czy 152 karty wystarczą?
Rdzeń pierwszego setu obejmuje 152 karty, ale cała kolekcja jest rozszerzona o warianty i specjalne wersje kart. Oficjalny przewodnik kolekcjonerski obejmuje m.in. Common, Uncommon, Rare, Secret, Mythos i Legendary Gold 22K. Z perspektywy kolekcjonera jest więc co robić. Z perspektywy gracza sytuacja jest trochę inna.
Pierwszy set jest wystarczająco duży, żeby rozpocząć budowanie różnych konstrukcji, ale jednocześnie nie jest jeszcze ogromnym środowiskiem kart. I moim zdaniem to dobrze. Nowy gracz nie powinien być zmuszony do analizowania kilku tysięcy kart, zanim w ogóle zagra pierwszą partię.
Największa pułapka – licencja może przesłonić gameplay
To coś, czego twórcy Naruto Mythos muszą bardzo pilnować. Naruto jest ogromną marką. Jeżeli ktoś jest fanem anime, może kupić produkt tylko dlatego, że na karcie znajduje się Naruto, Sasuke albo Itachi. Ale taka osoba może zagrać trzy partie i już nigdy nie wrócić. Dlatego dla mnie sukces Naruto Mythos nie będzie mierzony liczbą sprzedanych boosterów. Będzie mierzony tym, ile osób kupiło pierwszy produkt, a potem wróciło po drugi set, trzeci set i następny turniej. To jest prawdziwy test TCG.
Kolekcjonersko Konoha Shidō ma ogromny potencjał
Tutaj jestem zdecydowanie bardziej entuzjastyczny. Pierwszy set każdej gry ma coś, czego nie da się później powtórzyć: status pierwszego. Konoha Shidō jest pierwszym rozdziałem Naruto Mythos TCG. Do tego dochodzi rozbudowany system wariantów i karta Legendary Gold.
Pierwsza Gold Card została wykonana z prawdziwego 22-karatowego złota, posiada mikro-grawerowanie i została ograniczona do 2000 egzemplarzy w wersji angielskiej oraz 1000 we francuskiej. Z punktu widzenia kolekcjonera jest to bardzo ciekawy element. Ale tutaj również mam pewne zastrzeżenie. Nie każda rzadka karta będzie automatycznie inwestycją. To trzeba powiedzieć jasno. Rarity daje ograniczoną podaż. Nie gwarantuje popytu.
Pierwszy set może jednak zyskać historyczne znaczenie
Jeżeli Naruto Mythos przetrwa i za kilka lat będziemy mieli kilkanaście kolejnych rozszerzeń, Konoha Shidō będzie czymś więcej niż pierwszym dodatkiem. Będzie początkiem całego systemu.I dlatego osobiście bardziej interesują mnie tutaj karty, które są jednocześnie: pierwszoedycyjne, rozpoznawalne, grywalne, estetyczne i trudne do zdobycia.
To znacznie ciekawsza kombinacja niż sama wysoka rarity.
Najbardziej podoba mi się jednak kierunek rozwoju gry
Oficjalna roadmapa pokazuje, że twórcy nie zamierzają zatrzymać się na pierwszym secie. Po Konoha Shidō pojawiła się druga edycja pierwszego setu, następnie Shinobi Shiren, a później zapowiedziano Set 3 – Akatsuki. Rozwijany jest również Organized Play. To dla mnie bardzo ważna informacja. Bo największym problemem nowych TCG jest często brak długoterminowego planu. Tutaj ten plan istnieje. Oczywiście sama roadmapa nie gwarantuje sukcesu. Ale daje graczom coś bardzo ważnego: powód, żeby patrzeć dalej niż jeden booster.
Drugi set będzie prawdziwym sprawdzianem
I tutaj dochodzę do mojego najważniejszego wniosku. Konoha Shidō jest dla mnie udanym początkiem. Ale dopiero Shinobi Shiren pokaże, czy fundamenty rzeczywiście są dobre. Dlaczego? Bo kiedy pojawia się drugi set, twórcy muszą odpowiedzieć na kilka bardzo trudnych pytań.
Czy nowe karty będą mocniejsze?
Czy stare karty nadal będą grywalne?
Czy pojawią się nowe archetypy?
Czy Missions otrzymają nowe zastosowania?
Czy gracz będzie miał więcej możliwości, czy tylko większe liczby? To ostatnie jest szczególnie ważne.
Power creep może zabić najlepszy pomysł
Jeżeli co kilka miesięcy pojawią się karty, które są po prostu lepszymi wersjami wcześniejszych kart, gra zacznie się starzeć bardzo szybko. Wtedy gracz kupuje nowy set nie dlatego, że chce nowych możliwości. Kupuje go, ponieważ musi. To ogromna różnica. Dobre TCG mówi:
„Masz nową opcję”.
Złe TCG mówi:
„Twoja stara karta jest już za słaba”.
Mam nadzieję, że Naruto Mythos będzie podążał pierwszą drogą.
Moja największa obawa dotycząca Naruto Mythos
Nie jest nią gameplay. Nie jest nią również liczba kart. Nie jest nią nawet konkurencja ze strony innych TCG. Najbardziej obawiam się zbyt szybkiego rozwoju. Naruto ma ogromny materiał źródłowy. Twórcy mogą wprowadzać Naruto, Sasuke, Sakura, Kakashi, Akatsuki, Sannin, Hokage, Jinchūriki, różne klany i kolejne epoki historii. To daje praktycznie nieograniczoną liczbę postaci. Ale właśnie dlatego trzeba zachować dyscyplinę. Nie każda popularna postać musi natychmiast dostać pięć wersji. Nie każdy set musi mieć dziesięć nowych mechanik. Czasami mniej oznacza więcej.
Moja największa nadzieja
Żeby Naruto Mythos pozostało grą, w której decyzje są ważniejsze niż kolekcja. Chcę móc kupić kilka kart i zbudować ciekawą talię. Chcę przegrać partię i pomyśleć:
„Tutaj mogłem zrobić coś inaczej”.
A nie:
„Przegrałem, bo przeciwnik miał droższą kartę”.
To jest różnica między kolekcjonerskim produktem a prawdziwą grą.
Czy Konoha Shidō jest dobrym pierwszym setem?
Moim zdaniem – tak.
Nie dlatego, że jest idealny. Nie jest. Ale dlatego, że daje wystarczająco dużo podstaw, aby zobaczyć kierunek, w którym może pójść Naruto Mythos TCG. Mamy Missions. Mamy Hidden Characters. Mamy Upgrade. Mamy synergie pomiędzy bohaterami. Mamy różne archetypy. Mamy mocny aspekt kolekcjonerski. I przede wszystkim mamy coś, czego wiele nowych TCG nie potrafi stworzyć od pierwszego dnia: poczucie, że może powstać większy świat.

Konoha Shidō oczami gracza – moja ocena
Gdybym miał ocenić pierwszy set nie jako marketingowiec, ale jako osoba, która po prostu chce usiąść przy stole i zagrać, moja ocena wyglądałaby mniej więcej tak:
Gameplay: 8/10
Gra jest stosunkowo łatwa do rozpoczęcia, ale ma wystarczająco dużo elementów strategicznych, aby zachęcić do kolejnych partii.
Deckbuilding: 7,5/10
Fundament jest dobry, ale prawdziwy potencjał zobaczymy dopiero wtedy, gdy pojawi się więcej kart i archetypów.
Mechanika Missions: 8,5/10
To jeden z elementów, który najbardziej wyróżnia Naruto Mythos.
Klimat Naruto: 9/10
Tutaj trudno narzekać. Karty wykorzystują charakter postaci i relacje pomiędzy bohaterami.
Kolekcjonowanie: 9/10
Różne poziomy rarity, warianty, Secret, Mythos i Legendary Gold dają kolekcjonerom bardzo dużo powodów do zainteresowania setem.
Potencjał na przyszłość: 9/10
I właśnie tutaj jestem najbardziej optymistyczny.
Nie dlatego, że sukces jest gwarantowany.
Tylko dlatego, że baza jest wystarczająco interesująca, aby ją rozwijać.
Czy sam kupowałbym Konoha Shidō dzisiaj?
Jeżeli jestem fanem Naruto i chcę zarówno grać, jak i kolekcjonować – tak. Jeżeli interesuje mnie wyłącznie inwestowanie – byłbym zdecydowanie bardziej ostrożny. Jeżeli jestem graczem TCG szukającym nowej gry – również dałbym jej szansę. Natomiast nie kupowałbym ogromnej liczby boosterów tylko dlatego, że jest to pierwszy set. Najpierw sprawdziłbym grę. Zagrał kilka partii. Zobaczył, jaki styl mi odpowiada. Dopiero później zacząłbym kompletować konkretne karty. To moim zdaniem znacznie rozsądniejsze podejście niż próba otwarcia całego setu za wszelką cenę.
I właśnie dlatego Konoha Shidō jest dla mnie interesujący
Kiedy patrzę na Konoha Shidō po czasie, nie widzę jeszcze produktu, który można nazwać „gotowym systemem”. Widzę początek. I wbrew pozorom jest to komplement. Pierwszy set nie musi pokazać wszystkiego. Musi sprawić, że chcemy zobaczyć, co będzie dalej. Konoha Shidō właśnie to zrobiło. Największą wartością tego setu nie jest dla mnie konkretna karta Naruto, Sasuke czy Kakashiego. Nie jest nią nawet Gold Card. Największą wartością jest to, że po zakończeniu partii pojawia się naturalne pytanie: „Ciekawe, co zrobią w następnym secie?” Dla nowego TCG to bardzo dobry znak.
Konoha Shidō oceniam jako udany, ale jeszcze niedokończony pierwszy rozdział Naruto Mythos TCG. Gra ma kilka naprawdę ciekawych fundamentów, a Missions i sposób wykorzystywania postaci dają jej szansę wypracować własną tożsamość. Jednocześnie twórcy stoją przed bardzo trudnym zadaniem. Muszą rozwijać grę, ale nie mogą jej przeładować. Muszą tworzyć nowe karty, ale nie mogą zabić starych. Muszą wykorzystywać popularność Naruto, ale nie mogą pozwolić, żeby sama licencja zastąpiła dobry gameplay. I przede wszystkim muszą zbudować społeczność, która będzie chciała grać, a nie tylko otwierać boostery.
Na dziś jestem jednak po stronie optymistów. Konoha Shidō dało Naruto Mythos TCG coś bardzo ważnego – solidny punkt startowy. Teraz wszystko zależy od tego, co twórcy zbudują na tych fundamentach. Bo za kilka lat nie będziemy już pytać, czy Konoha Shidō było dobrym setem. Będziemy pytać:
„Czy pamiętacie pierwszy set Naruto Mythos TCG?”
I jeżeli gra przetrwa próbę czasu, odpowiedź będzie oczywista.
Tak. To właśnie tutaj wszystko się zaczęło.
A Wy jak oceniacie Konoha Shidō?

Karty TCG to dla mnie nie tylko hobby, ale codzienna dawka adrenaliny i niekończąca się przygoda pełna strategii, niespodzianek i spotkań z pasjonatami. Na TCG24.pl dzielę się swoją wiedzą, doświadczeniem i miłością do tego uniwersum, żeby każdy mógł czerpać z niego tyle samo radości co ja.


