Nowa lista kart zakazanych i ograniczonych w One Piece Card Game przynosi jedną z najbardziej odczuwalnych zmian dla graczy w ostatnim czasie. Od 12 października z turniejowej gry wypada kilka kart, które przez długi czas miały istotny wpływ na budowanie talii i przebieg rozgrywek. Jednocześnie wprowadzono rozwiązanie w postaci tak zwanych Banned Pairs, czyli zakazanych połączeń konkretnych kart w jednej talii.
Na liście znalazły się między innymi OP14-020 Dracule Mihawk, OP06-047 Charlotte Pudding, OP03-040 Nami, OP06-086 Gecko Moria oraz lider ST10-001 Trafalgar Law. To nie jest więc korekta jednego problematycznego decku. Zmiana dotyka kilku różnych elementów metagry i wymusza na części graczy znacznie większą przebudowę swoich talii.
Moim zdaniem najważniejsze w tej aktualizacji nie jest jednak samo to, ile kart zostało zbanowanych. Istotniejsze jest to, że Bandai zdecydowało się ingerować również w konkretne synergie. To pokazuje, że przy obecnym rozwoju puli kart samo ograniczanie pojedynczych kart może nie zawsze wystarczać.
Co zmienia się od 12 października?
Najbardziej bezpośrednią konsekwencją nowej listy jest utrata legalności kilku bardzo istotnych kart. W przypadku karty oznaczonej jako Banned nie można jej używać w talii podczas turniejów, w których obowiązuje dana lista.
Wśród najważniejszych zmian znajdują się:
- OP14-020 Dracule Mihawk,
- OP06-047 Charlotte Pudding,
- OP03-040 Nami,
- OP06-086 Gecko Moria,
- ST10-001 Trafalgar Law.
Każda z tych kart pełniła inną funkcję, dlatego trudno traktować aktualizację jako zwykłe osłabienie jednego archetypu. Z punktu widzenia gracza oznacza to konieczność ponownego przeanalizowania nie tylko pojedynczych slotów w talii, ale w niektórych przypadkach całego planu gry.
To szczególnie istotne dla osób przygotowujących się do najbliższych turniejów. Talia, która jeszcze niedawno była gotowa do gry, po 12 października może wymagać znacznie większych zmian niż tylko wymiany jednej czy dwóch kart.
Dracule Mihawk to przykład problemu większego niż jedna karta
OP14-020 Dracule Mihawk jest jedną z najbardziej interesujących decyzji na tej liście, ponieważ karta pochodzi ze znacznie nowszej części puli kart niż część wcześniejszych banów.
To ważny sygnał dla graczy. Nowa karta nie musi być obecna w grze przez wiele lat, aby stać się problemem dla formatu. Jeżeli jej wpływ na metagrę jest wystarczająco duży, wydawca może zdecydować się na szybką reakcję zamiast czekać na kolejne dodatki.
W praktyce oznacza to również większą ostrożność przy ocenianiu nowych kart. Sam fakt, że karta pochodzi z najnowszego dodatku, nie gwarantuje jej długiej obecności w konkurencyjnych taliach.
Z perspektywy gracza jest to istotna lekcja również dla rynku wtórnego. Kupowanie kilku drogich kopii karty wyłącznie dlatego, że aktualnie dominuje w określonych strategiach, zawsze wiąże się z ryzykiem. Banlista pokazuje, że wartość turniejowa karty może zmienić się znacznie szybciej niż jej wartość kolekcjonerska.
Gecko Moria i Trafalgar Law pokazują, że problem dotyczy fundamentów talii
Szczególnie ciekawie wygląda obecność OP06-086 Gecko Moria oraz ST10-001 Trafalgar Law.
To karty, które nie są zwykłymi dodatkami do konkretnej listy decku. W przypadku lidera jego zbanowanie oznacza praktycznie całkowite usunięcie określonej konstrukcji z turniejowego metagry. Gracz nie może po prostu znaleźć zamiennika dla lidera i pozostawić całej strategii bez zmian.
Gecko Moria z kolei przez swoją rolę w czarnych strategiach wpływał na sposób budowania talii i generowania przewagi na stole. Usunięcie takiej karty oznacza nie tylko stratę jednego mocnego elementu, ale także konieczność ponownego sprawdzenia proporcji postaci, kosztów i sposobów odzyskiwania przewagi.
Właśnie dlatego uważam, że obecna aktualizacja będzie dla części graczy bardziej odczuwalna niż klasyczna zmiana kilku kart wspierających. W niektórych przypadkach trzeba będzie zmienić sposób grania, a nie tylko listę 50 kart.
Banned Pairs mogą być jeszcze ważniejsze niż pojedyncze bany
Drugim elementem aktualizacji są tak zwane Banned Pairs. To rozwiązanie różni się od klasycznego bana, ponieważ konkretne karty nie muszą być same w sobie całkowicie wyłączone z gry.
Problemem staje się ich jednoczesne wykorzystanie w jednej talii.
Przykładem jest nowy lider Monkey.D.Luffy oraz określone karty Katakuri i Linlin. Oznacza to, że gracz może nadal korzystać z poszczególnych kart, ale musi zdecydować, czy dana synergia jest ważniejsza od możliwości połączenia ich z konkretnym liderem.
To rozwiązanie ma jedną dużą zaletę. Wydawca może próbować ograniczyć konkretną interakcję bez konieczności całkowitego usuwania wszystkich zaangażowanych kart z gry.
Z punktu widzenia projektowania TCG jest to bardzo interesujące. Czasami problemem nie jest karta A ani karta B, lecz dopiero ich połączenie. Zbanowanie obu kart byłoby wtedy znacznie bardziej destrukcyjne dla całej puli kart niż wyeliminowanie konkretnej kombinacji.
Co oznacza to dla graczy?
Największym problemem będzie oczywiście konieczność przebudowy talii.
Gracze korzystający z kart znajdujących się na liście powinni przed kolejnym turniejem sprawdzić nie tylko samą listę banów, ale również wszystkie ograniczenia dotyczące konkretnych kombinacji. Przy Banned Pairs łatwo bowiem przeoczyć problem, jeżeli analizuje się talię wyłącznie pod kątem pojedynczych zakazanych kart.
W praktyce warto przejść przez talię w kilku krokach:
- usunąć wszystkie karty, które po 12 października nie będą legalne;
- sprawdzić, czy pozostałe karty nie tworzą zakazanej kombinacji;
- określić, jaka część pierwotnego planu gry nadal działa;
- dopiero później szukać zamienników;
- przetestować talię w nowych warunkach metagry.
Ostatni punkt jest szczególnie ważny. Zamiana zakazanej karty na kartę o podobnym koszcie nie oznacza automatycznie, że talia nadal działa w taki sam sposób.
Jeżeli usunięta karta zapewniała jednocześnie przewagę kart, tempo i konkretną synergię z liderem, znalezienie jej bezpośredniego odpowiednika może być niemożliwe. Wtedy lepszym rozwiązaniem jest zmiana planu gry niż próba odtworzenia starej talii za wszelką cenę.
Czy banlista całkowicie wywróci metę?
Na pewno zmieni punkt odniesienia dla graczy, ale na tym etapie nie da się uczciwie wskazać, jaka dokładnie będzie nowa hierarchia talii.
To jedna z sytuacji, w których warto uważać na pierwsze reakcje społeczności. Po dużej zmianie banlisty naturalnie pojawiają się decklisty określane jako nowe rozwiązania, ale pierwsze wyniki nie muszą od razu pokazywać rzeczywistego obrazu nowego formatu.
Gracze potrzebują czasu na znalezienie nowych konstrukcji, dopracowanie proporcji kart i nauczenie się matchupów. Co więcej, zmiana jednego elementu może spowodować wzrost znaczenia strategii, które wcześniej były ograniczane przez obecność konkretnych kart.
Dlatego moim zdaniem pierwsze tygodnie po 12 października będą przede wszystkim okresem eksperymentów. Dopiero wyniki większej liczby turniejów pokażą, czy decyzje Bandai rzeczywiście zwiększyły różnorodność talii.
Co z kartami, które tracą legalność?
Banlista ma również drugi wymiar, o którym często zapomina się przy analizowaniu zmian w metagrze.
Karta może przestać być legalna w turniejach, ale nie oznacza to automatycznie, że przestaje mieć jakąkolwiek wartość. Dla kolekcjonera karta nadal może być interesująca ze względu na ilustrację, rzadkość, znaczenie dla konkretnej epoki gry czy po prostu popularność przedstawionej postaci.
Trzeba więc rozdzielić dwie kwestie: wartość turniejową i wartość kolekcjonerską.
W przypadku drogich kart zbanowanych wyłącznie ze względów na metę szczególnie ważne jest, aby nie zakładać, że cena musi natychmiast spaść albo natychmiast wzrosnąć. Rynek wtórny reaguje na kilka czynników jednocześnie, a sama obecność na banliście jest tylko jednym z nich.
Dla gracza sytuacja jest jednak prostsza. Jeżeli kupował kartę przede wszystkim do grania na turniejach, jej utrata legalności ma bezpośrednie znaczenie. Jeżeli natomiast karta została kupiona jako element kolekcji, decyzja Bandai nie zmienia jej funkcji kolekcjonerskiej.
Czy taka forma zmian jest lepsza od kolejnych ograniczeń?
To już kwestia oceny, a nie faktu, dlatego warto oddzielić ją od oficjalnych powodów wprowadzenia listy.
Z mojej perspektywy interesujące jest przede wszystkim to, że Bandai nie ograniczyło się do prostego schematu „jedna karta jest za mocna, więc ją usuwamy”. Wprowadzenie Banned Pairs pokazuje próbę bardziej precyzyjnego reagowania na synergie pomiędzy kartami.
Nie oznacza to jednak, że takie rozwiązanie automatycznie będzie skuteczne. W TCG każda ingerencja w metę tworzy nowe zależności. Usunięcie jednej kombinacji może otworzyć przestrzeń dla innej, wcześniej mniej popularnej strategii.
Dlatego prawdziwym testem tej banlisty nie będzie reakcja społeczności w dniu ogłoszenia, ale to, jak będzie wyglądało środowisko turniejowe po kilku tygodniach.
Jeżeli większa liczba liderów zacznie być realnie wykorzystywana, a gracze będą mieli więcej niż kilka powtarzalnych dróg do budowania konkurencyjnej talii, będzie można mówić o rzeczywistej zmianie różnorodności metagry. Jeżeli natomiast miejsce obecnych problemów zajmą niemal identyczne strategie oparte na innych kartach, sama liczba banów niewiele zmieni.
Najważniejsza zmiana zaczyna się 12 października
Nowa banlista One Piece Card Game nie jest więc wyłącznie listą kart, które trzeba wyjąć z pudełka przed kolejnym turniejem. To zmiana sposobu budowania części talii i jednocześnie sygnał dotyczący kierunku, w którym rozwija się konkurencyjna część gry.
Zbanowanie Dracule Mihawka, Charlotte Pudding, Nami, Gecko Morii i Trafalgara Lawa uderza w różne elementy dotychczasowego środowiska, natomiast Banned Pairs pokazują, że wydawca chce również kontrolować konkretne synergie bez konieczności całkowitego usuwania wszystkich zaangażowanych kart.
Dla graczy najważniejsze jest teraz jedno: nie kopiować bezrefleksyjnie pierwszej nowej decklisty, która pojawi się po wejściu zmian w życie. Warto obserwować wyniki turniejów, testować własne rozwiązania i przede wszystkim sprawdzić, które karty rzeczywiście zyskują znaczenie po zniknięciu dotychczasowych filarów metagry.
Dopiero wtedy okaże się, czy ta duża ingerencja faktycznie doprowadzi do bardziej zróżnicowanego One Piece Card Game. Na papierze zmiana jest bardzo duża. Jej rzeczywisty efekt będzie można ocenić dopiero przy stołach turniejowych.

Rafał Górski – założyciel TCG24.pl, kolekcjoner i gracz TCG z ponad 8-letnim stażem. Specjalizuje się w rynku Pokémon TCG oraz Magic: The Gathering. Przeprowadził ponad 300 udanych transakcji na międzynarodowych giełdach kart i osobiście wysłał dziesiątki kart do gradingu w PSA oraz BGS. Na TCG24.pl odpowiada za analizy rynkowe, weryfikację oryginalności oraz poradniki dla początkujących i zaawansowanych graczy


