Naruto Mythos TCG: Shinobi Shiren zmienia zasady kolekcjonowania. Nowe rzadkości, numerowane karty i pytanie o realną wartość dodatku

Drugi dodatek Naruto Mythos TCG, Shinobi Shiren, przynosi znacznie więcej niż kolejną porcję kart do gry. Twórcy zdecydowali się mocno rozbudować system rzadkości i wyraźniej rozdzielić potrzeby graczy turniejowych od oczekiwań kolekcjonerów. W praktyce oznacza to większą dostępność podstawowych kart potrzebnych do budowania talii, ale jednocześnie więcej wariantów przeznaczonych przede wszystkim dla osób polujących na najbardziej nietypowe i limitowane egzemplarze.

To istotna zmiana kierunku. W pierwszym secie szczególne zainteresowanie wzbudzały między innymi indywidualnie numerowane karty Secret Rare, których nakład wynosił zaledwie 75 egzemplarzy na kartę. W Shinobi Shiren pomysł ten został rozwinięty, a obok numerowanych Secret Variant pojawiają się kolejne poziomy rzadkości, między innymi Special, Chibi, Shinobi i POP.

Dla rynku TCG jest to bardzo ciekawy eksperyment. Wydawca próbuje stworzyć produkt, który jednocześnie będzie praktyczny dla gracza i atrakcyjny dla kolekcjonera. Problem polega na tym, że te dwie grupy oczekują od dodatku zupełnie czegoś innego. Gracz chce łatwo zdobyć karty potrzebne do talii. Kolekcjoner szuka natomiast czegoś, czego nie posiadają wszyscy inni.

Shinobi Shiren próbuje połączyć oba światy.

Shinobi Shiren i nowe poziomy rzadkości

Najważniejszą zmianą jest rozbudowanie całej struktury rzadkości. Nie mamy już sytuacji, w której kolekcjoner patrzy przede wszystkim na standardowe karty, a następnie na kilka najbardziej pożądanych Secret Rare. Nowy dodatek tworzy kilka oddzielnych ścieżek kolekcjonowania.

Special to alternatywne wersje wybranych kart Rare. Wyróżniają je pełnoformatowe ilustracje, holograficzne elementy, złote akcenty i teksturowane wykończenie. Dla kolekcjonera jest to interesujący wariant, ponieważ karta otrzymuje zupełnie inny charakter wizualny niż jej podstawowa wersja.

Chibi idą w zupełnie innym kierunku. Zamiast poważnej stylistyki mamy mocno stylizowane, uproszczone przedstawienia postaci. Ważna jest tutaj również dystrybucja. Chibi nie są zwykłymi kartami, które można po prostu trafić w każdym boosterze. Jeden egzemplarz znajduje się jako box topper, a kolejne warianty mogą być związane z oficjalnymi wydarzeniami.

To automatycznie tworzy inny mechanizm podaży. Kolekcjoner nie może po prostu kupić większej liczby boosterów i założyć, że w końcu zdobędzie komplet. W przypadku części wariantów konieczne będzie śledzenie rynku wtórnego albo uczestnictwo w wydarzeniach.

Shinobi wykorzystuje natomiast ciekawy zabieg graficzny. Dziesięć kart związanych z pojedynkami podczas egzaminu na chūnina zostało zaprojektowanych parami. Po zestawieniu dwóch odpowiednich kart ilustracje tworzą wspólną scenę walki.

To drobny szczegół, ale z punktu widzenia kolekcjonera może mieć spore znaczenie. Zwykła karta jest pojedynczym przedmiotem. Karta należąca do pary zaczyna natomiast funkcjonować jako część większej kompozycji.

Pojawia się więc dodatkowy powód, aby kupić drugą kartę nawet wtedy, gdy pierwszą już posiadamy.

Najbardziej kolekcjonerskim elementem pozostają jednak POP oraz numerowane Secret Variant.

POP zostały przygotowane w limitowanych nakładach po 300 indywidualnie numerowanych egzemplarzy dla każdego projektu. Wykorzystują efekt soczewkowy, holograficzne wykończenie i złote elementy numeracji.

Sama liczba 300 sztuk brzmi bardzo atrakcyjnie w porównaniu ze standardowymi kartami, ale tutaj trzeba zachować zdrowy rozsądek. Nakład 300 egzemplarzy oznacza ograniczoną podaż. Nie oznacza natomiast automatycznie wysokiej ceny.

To jedna z najczęściej powtarzających się pułapek na rynku kart kolekcjonerskich.

Karta może mieć nakład 50, 100 czy 300 sztuk, ale jeśli zainteresowanie nią jest niewielkie, ograniczona podaż nie stworzy nagle dużego rynku. Kolekcjonerzy często patrzą na numerację i sam fakt limitacji, zapominając o drugiej stronie równania, czyli popycie.

Wartość karty zawsze powstaje na styku podaży i popytu.

Jeżeli mamy 300 egzemplarzy i 2000 potencjalnych zainteresowanych kolekcjonerów, sytuacja jest zupełnie inna niż wtedy, gdy istnieje 300 kart, ale aktywnie poszukuje ich zaledwie kilkadziesiąt osób.

Dlatego przy Shinobi Shiren nie patrzyłbym wyłącznie na napis „limited”.

Secret Variant i problem pozornej rzadkości

W pierwszym secie Naruto Mythos szczególną uwagę zwracały cztery Secret Rare z nakładem ograniczonym do 75 egzemplarzy każda. W Shinobi Shiren idea została rozwinięta, ale nie oznacza to, że każda nowa karta Secret będzie równie cenna.

To bardzo ważne rozróżnienie.

Na rynku TCG często pojawia się prosty schemat:

rzadka karta = droga karta.

W rzeczywistości działa to bardziej skomplikowanie:

rzadka karta + popularna postać + atrakcyjna ilustracja + aktywna społeczność + ograniczona podaż + realny popyt = potencjalnie wysoka cena.

Brak któregokolwiek z tych elementów może zmienić sytuację.

Wyobraźmy sobie hipotetycznie dwie numerowane karty o identycznym nakładzie. Pierwsza przedstawia jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci Naruto w efektownej scenie. Druga pokazuje znacznie mniej popularnego bohatera.

Obie są równie rzadkie.

Nie oznacza to jednak, że rynek będzie wyceniał je identycznie.

To samo dotyczy stanu karty. Numerowany egzemplarz z mocno uszkodzoną powierzchnią będzie miał zupełnie inną atrakcyjność dla kolekcjonera niż karta zachowana w bardzo dobrym stanie.

Właśnie dlatego przy zakupie drogich kart nie powinno się patrzeć wyłącznie na symbol rzadkości.

Czy Shinobi Shiren będzie droższy od pierwszego seta?

Tego nie da się uczciwie przesądzić na podstawie samej struktury rzadkości.

Można natomiast wskazać mechanizmy, które będą wpływały na ceny.

Pierwszy to dostępność produktu. Jeżeli Shinobi Shiren będzie szeroko dostępny, liczba otwieranych boosterów wzrośnie, a wraz z nią liczba zwykłych kart trafiających na rynek wtórny. Może to ułatwić graczom kompletowanie talii.

Drugi to liczba kolekcjonerów. Im więcej osób będzie chciało kompletować warianty premium, tym większa będzie konkurencja o najrzadsze egzemplarze.

Trzeci to popularność konkretnych postaci. Nie wszystkie karty będą miały taki sam popyt.

Czwarty to rozwój samej gry. Jeżeli Naruto Mythos będzie przyciągał nowych graczy i rozwijał scenę turniejową, zwiększy się również baza potencjalnych nabywców kart.

Piąty to przyszłe produkty. Kolejne dodatki mogą zarówno zwiększać zainteresowanie grą, jak i odciągać uwagę kolekcjonerów od wcześniejszych zestawów.

Szósty to dodruki. W przypadku zwykłych kart zwiększenie podaży może ograniczyć wzrost cen. W przypadku oficjalnie limitowanych numerowanych kart mechanizm jest inny, ponieważ ich liczba jest z góry ograniczona.

To właśnie dlatego zwykła karta turniejowa i numerowana Secret Variant mogą reagować na rozwój gry w zupełnie inny sposób.

Gracz i kolekcjoner patrzą na Shinobi Shiren z dwóch różnych stron

Dla gracza turniejowego nowe rzadkości są interesujące, ale nie są najważniejszym elementem dodatku.

Jeżeli potrzebuję trzech kopii konkretnej karty do talii, nie ma większego sensu kupować najdroższego wariantu tylko dlatego, że wygląda efektownie. Jeżeli podstawowa wersja jest legalna w grze i kosztuje zdecydowanie mniej, różnica w cenie może zostać wykorzystana na kolejne potrzebne karty.

To szczególnie ważne dla początkujących.

Jednym z najdroższych błędów początkującego gracza jest kupowanie kolekcjonerskich wariantów przed zbudowaniem podstawowej kolekcji potrzebnej do gry.

Kolekcjoner ma odwrotny problem. Może w ogóle nie interesować się metą. Dla niego najważniejsze mogą być ilustracja, postać, numer seryjny albo kompletność kolekcji.

Dlatego dwie osoby mogą patrzeć na tę samą kartę i wyciągać zupełnie inne wnioski.

Gracz: „Potrzebuję tej karty do talii.”

Kolekcjoner: „Chcę tę kartę, ponieważ podoba mi się ilustracja.”

Sprzedający: „Czy znajdę kupca za cenę, która pokryje mój koszt?”

Osoba ograniczająca ryzyko: „Czy naprawdę potrzebuję jej teraz?”

Każda z tych odpowiedzi jest racjonalna w ramach innego celu.

Booster box czy single?

To prawdopodobnie najważniejsza decyzja zakupowa dla osoby rozpoczynającej kolekcję Shinobi Shiren.

Booster box daje przede wszystkim emocje związane z otwieraniem oraz szeroki przekrój kart. Może być dobrym rozwiązaniem dla osoby, która dopiero poznaje grę, potrzebuje wielu kart podstawowych i jednocześnie czerpie przyjemność z otwierania produktu.

Problem zaczyna się wtedy, gdy ktoś kupuje kolejne boxy wyłącznie po to, żeby zdobyć jedną konkretną kartę.

W takim przypadku można bardzo szybko wejść w mechanizm:

„Jeszcze jeden box i może tym razem trafię.”

To klasyczna pułapka losowości.

Jeżeli konkretna karta jest dostępna na rynku wtórnym za 150 zł, a kolejne boostery kosztują łącznie kilkaset złotych, kupowanie produktu zapieczętowanego wyłącznie z nadzieją na trafienie konkretnego egzemplarza jest finansowo trudne do uzasadnienia bez znajomości rzeczywistych prawdopodobieństw trafienia.

Single dają znacznie większą kontrolę.

Kupujemy dokładnie to, czego potrzebujemy, i nie generujemy nadwyżki kart.

Booster box ma natomiast jedną przewagę, której nie da się przeliczyć na samą cenę singli: doświadczenie otwierania produktu.

Jeżeli właśnie to jest częścią hobby, zakup może mieć sens nawet wtedy, gdy wartość kart znajdujących się w środku okaże się niższa od ceny boxa.

Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy ktoś próbuje uzasadnić zakup rozrywkowego produktu jako pewną inwestycję.

Przykład: karta drożeje, a właściciel i tak niewiele zarabia

Załóżmy hipotetycznie, że kolekcjoner kupuje kartę za 300 zł.

Po pewnym czasie znajduje kupca za 420 zł.

Na pierwszy rzut oka zarobił 120 zł.

Jeżeli jednak sprzedaż odbywa się za pośrednictwem platformy pobierającej przykładowo 8% prowizji, do tego dochodzi 15 zł wysyłki i 5 zł na zabezpieczenie przesyłki, kalkulacja wygląda już inaczej:

PozycjaKwota
Zakup karty300 zł
Sprzedaż420 zł
Prowizja 8%-33,60 zł
Wysyłka-15 zł
Zabezpieczenie-5 zł
Wynik przed ewentualnym podatkiem66,40 zł

Nominalnie cena wzrosła o 120 zł, ale wynik po podstawowych kosztach wynosi 66,40 zł.

Jeżeli karta zostanie sprzedana za 350 zł, wynik przy tych samych założeniach wyniesie zaledwie 2 zł.

Do tego dochodzą kwestie podatkowe zależne od indywidualnej sytuacji sprzedającego.

To pokazuje, dlaczego samo obserwowanie wzrostu ceny karty może być mylące.

Jeszcze większe znaczenie ma to w przypadku kart drogich, gdzie prowizja i wysyłka zaczynają stanowić realną kwotę.

Płynność jest równie ważna jak cena

Jednym z najbardziej niedocenianych parametrów rynku TCG jest płynność.

Karta może być bardzo rzadka, a jednocześnie trudna do sprzedaży.

Wyobraźmy sobie numerowaną kartę, którą ktoś wystawia za 1000 zł. Kolejna osoba wystawia ją za 1100 zł, a następna za 1200 zł.

Można odnieść wrażenie, że karta jest warta około 1000–1200 zł.

Ale co się stanie, jeśli przez kilka tygodni nikt jej nie kupi?

Wtedy mamy ceny ofertowe, a niekoniecznie rzeczywistą wartość transakcyjną.

To szczególnie istotne w przypadku niszowych TCG.

Na dużych rynkach popularnych gier istnieje więcej kupujących, więcej sprzedających i znacznie większa liczba transakcji. Przy mniejszej grze pojedyncza karta może pojawiać się na rynku bardzo rzadko.

Dlatego przy ocenie ceny warto rozróżnić:

cenę wystawienia, ostatnie rzeczywiste transakcje oraz cenę, która pozwoliłaby sprzedać kartę szybko.

Dopiero zestawienie tych trzech informacji daje znacznie lepszy obraz sytuacji.

Polska kontra rynek zagraniczny

Polski kolekcjoner może spotkać się z jeszcze jednym problemem: ograniczoną dostępnością.

Jeżeli w Polsce pojawi się niewiele egzemplarzy konkretnej karty, cena lokalna może być wyższa niż na większym rynku zagranicznym. Nie oznacza to jednak automatycznie, że import będzie opłacalny.

Trzeba doliczyć:

  • koszt wysyłki,
  • przewalutowanie,
  • ewentualne prowizje,
  • ryzyko uszkodzenia,
  • ubezpieczenie przesyłki,
  • potencjalne koszty związane z importem spoza Unii Europejskiej.

Przykładowo karta kosztująca za granicą 200 zł może po wszystkich kosztach kosztować polskiego kupującego znacznie więcej.

Z drugiej strony polski sprzedający może znaleźć większą grupę zainteresowanych za granicą, ale wtedy musi zaakceptować dodatkowe formalności i ryzyko związane z wysyłką.

Przy numerowanych kartach szczególnie istotne jest dokumentowanie stanu egzemplarza przed wysyłką. Zdjęcia przodu, tyłu, narożników oraz numeru seryjnego mogą później ograniczyć ryzyko sporu z kupującym.

Grading: kolejny koszt, którego łatwo nie zauważyć

Numerowana karta może wyglądać jak idealny kandydat do gradingu, ale nie każda karta powinna być automatycznie wysyłana do oceny.

Koszt usługi to tylko jeden element. Dochodzą wysyłka, ubezpieczenie i czas oczekiwania.

Najważniejsze pytanie brzmi:

czy premia za kartę ocenioną będzie większa od całkowitego kosztu gradingu?

Jeżeli karta kosztuje 150 zł, a cały proces kosztuje 100 zł, ekonomiczne uzasadnienie takiej operacji jest znacznie słabsze niż w przypadku bardzo drogiego egzemplarza.

Dochodzi jeszcze ryzyko oceny.

Kolekcjoner może być przekonany, że karta jest idealna, ale ostateczny wynik może być niższy od oczekiwanego. Wtedy zamiast zwiększyć wartość karty, ponosi dodatkowy koszt bez proporcjonalnej korzyści.

Grading ma największy sens wtedy, gdy karta jest rzeczywiście cenna, stan egzemplarza jest bardzo dobry, a rynek faktycznie premiuje ocenione kopie.

Największe błędy przy Shinobi Shiren

Pierwszy błąd to traktowanie wszystkich nowych rzadkości jako jednego produktu. Special, Chibi, Shinobi, POP i Secret Variant mają różne mechanizmy dystrybucji i różne zastosowanie kolekcjonerskie.

Drugi to przekonanie, że niski nakład automatycznie oznacza wzrost ceny.

Trzeci to FOMO. Pierwsze dni po premierze mogą być okresem dużych emocji, a ceny niektórych kart mogą być napędzane przez osoby chcące zdobyć nowość jako jedne z pierwszych.

Czwarty to patrzenie na ceny ofertowe zamiast rzeczywistych sprzedaży.

Piąty to ignorowanie kosztów sprzedaży.

Szósty to kupowanie wszystkiego bez ustalenia celu kolekcji.

Siódmy to próba przewidzenia przyszłej ceny na podstawie ceny początkowej.

Ten ostatni błąd jest szczególnie niebezpieczny.

Jeżeli karta kosztuje 500 zł w pierwszych dniach, nie oznacza to, że jej „prawdziwa wartość” wynosi 500 zł. Może to być cena wynikająca z bardzo ograniczonej dostępności na początku sprzedaży. Z czasem liczba egzemplarzy dostępnych na rynku może wzrosnąć, a kupujący mogą zmienić swoje zainteresowanie.

Jak podejść do Shinobi Shiren w zależności od celu?

Początkujący gracz powinien przede wszystkim budować podstawową kolekcję potrzebną do gry. Wydawanie dużych kwot na premium warianty przed poznaniem mechaniki gry jest niepotrzebnym zwiększaniem kosztu wejścia.

Doświadczony gracz może selektywnie kupować konkretne karty potrzebne do talii, a dopiero później zainteresować się wariantami kolekcjonerskimi.

Kolekcjoner postaci powinien ustalić wcześniej, które postacie rzeczywiście chce zbierać. Dzięki temu uniknie sytuacji, w której kupuje dziesiątki atrakcyjnych kart, które później okazują się przypadkowymi dodatkami do kolekcji.

Kolekcjoner numerowanych kart powinien skupiać się na faktycznej dostępności, stanie egzemplarza, numeracji i cenach transakcyjnych.

Sprzedający powinien przede wszystkim kontrolować koszty i płynność. Sama wysoka cena wystawienia nie oznacza wysokiej wartości majątku.

Osoba ograniczająca ryzyko powinna traktować zakup przede wszystkim jako wydatek na hobby, a nie jako pewną inwestycję.

Mój wniosek: Shinobi Shiren warto kolekcjonować selektywnie

Shinobi Shiren jest interesującym krokiem w rozwoju Naruto Mythos TCG, ponieważ twórcy próbują stworzyć wyraźną przestrzeń zarówno dla graczy, jak i kolekcjonerów. Nowe warianty rzadkości zwiększają różnorodność produktu, a numerowane karty nadają części kolekcji charakter zdecydowanie bardziej ekskluzywny.

Najciekawsze jest jednak to, że różne warianty odpowiadają na różne potrzeby. Gracz może skupić się na podstawowych kartach. Kolekcjoner może polować na Special albo Shinobi. Osoba zainteresowana ekstremalnie ograniczoną podażą może szukać POP i Secret Variant.

Nie oznacza to jednak, że kupowanie wszystkiego jest najlepszym rozwiązaniem.

Moim zdaniem najbardziej racjonalne podejście do Shinobi Shiren to selektywne kolekcjonowanie połączone z kontrolą budżetu. Jeżeli zależy Ci na konkretnej postaci, ilustracji albo numerowanym wariancie, lepiej dokładnie określić cel i później kupić wybrane karty niż bez końca otwierać boostery w nadziei na trafienie konkretnego egzemplarza.

Booster box ma sens przede wszystkim wtedy, gdy sama przyjemność otwierania jest częścią hobby albo potrzebujesz dużej liczby kart do rozpoczęcia gry. Single dają znacznie większą kontrolę, kiedy kolekcja zaczyna już nabierać konkretnego kierunku.

W przypadku numerowanych kart szczególnie ostrożnie podchodziłbym natomiast do słowa „inwestycja”. Limitowany nakład jest niewątpliwą cechą kolekcjonerską, ale nie jest gwarancją wzrostu ceny. Ostatecznie karta potrzebuje kupującego, a przyszły popyt na Naruto Mythos TCG zależeć będzie od rozwoju samej gry, społeczności, sceny turniejowej, kolejnych produktów i długoterminowego zainteresowania marką.

To właśnie będzie najważniejszy test Shinobi Shiren.

Nie liczba nowych symboli rzadkości, nie efektowna numeracja i nawet nie najdroższa karta z dodatku, ale odpowiedź na pytanie, czy za kilka lat nadal będzie wystarczająco dużo graczy i kolekcjonerów, którzy będą chcieli te karty posiadać.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

TCG24.PL

NAJNOWSZE ARTYKUŁY

Najświeższe informacje ze świata gier karcianych TCG.

ŁADOWANIE...
TCG24.PL • TWOJE CENTRUM ŚWIATA TCG ODKRYJ WIĘCEJ →

Sprawdź również: