W Riftbound można grać na wiele sposobów. Jedni skupiają się wyłącznie na budowaniu talii i wynikach turniejowych, inni otwierają boostery dla samej przyjemności odkrywania kolejnych kart. Jest też grupa graczy, dla których równie ważne jak granie jest kolekcjonowanie wyjątkowych wersji kart. I właśnie tutaj pojawiają się Overnumbered – jedna z najbardziej charakterystycznych kategorii kolekcjonerskich w Riftbound.
To nie są po prostu zwykłe karty z innym połyskiem. Overnumbered wyróżniają się specjalną numeracją, alternatywnymi ilustracjami i kolekcjonerskim charakterem. W przypadku Origins standardowy zestaw obejmuje karty numerowane od 001 do 298, natomiast Overnumbered znajdują się poza podstawową numeracją. Cardmarket również traktuje je jako osobną kategorię względem pełnego podstawowego setu.
Czym właściwie są Overnumbered?
Najprościej mówiąc, Overnumbered to specjalne, kolekcjonerskie wersje wybranych kart Riftbound. Otrzymują one własne numery kolekcjonerskie i zazwyczaj wykorzystują alternatywny artwork, dzięki czemu od razu wyróżniają się na tle standardowej wersji.
To właśnie artwork jest jednym z powodów, dla których gracze tak bardzo je lubią. Nie mamy tutaj sytuacji, w której zwykła karta została jedynie pokryta folią. W wielu przypadkach otrzymujemy zupełnie inną ilustrację, która może wyglądać znacznie bardziej efektownie niż podstawowa wersja. Z czasem Overnumbered stały się jednym z symboli kolekcjonerskiej strony Riftbound.
Co ciekawe, kolekcjonowanie nie musi ograniczać się do najbardziej wartościowych kart. Można zbierać konkretnego bohatera, wszystkie Overnumbered z danego dodatku albo po prostu te wersje, których artwork najbardziej nam odpowiada.
Dlaczego są tak poszukiwane?
Powodów jest kilka.
Pierwszy to rzadkość. Overnumbered nie są kartami, które znajdziemy w każdym boosterze. Sam fakt, że znajdują się poza podstawową numeracją, nadaje im wyjątkowy charakter.
Drugi to wygląd. W kolekcjonowaniu TCG często właśnie artwork decyduje o tym, czy dana karta trafia do najbardziej eksponowanego miejsca w binderze. Overnumbered bardzo dobrze wykorzystują ten mechanizm.
Trzeci powód to popularność postaci. Nie każda Overnumbered ma takie samo zainteresowanie. Karta przedstawiająca bardzo popularnego bohatera może być znacznie bardziej poszukiwana niż podobnie rzadka wersja mniej popularnej postaci.
Czwarty element to możliwość budowania całych kolekcji wokół jednej kategorii.
I tutaj Riftbound robi się naprawdę ciekawe. Możemy kolekcjonować wyłącznie Overnumbered. Możemy zbierać wszystkie wersje konkretnego bohatera. Możemy skupić się na jednym secie. Albo stworzyć kolekcję wyłącznie z kart o określonym stylu graficznym.
Ile kosztują Overnumbered?
Tutaj nie ma jednej odpowiedzi. Ceny potrafią się bardzo mocno różnić w zależności od karty.
Dobrym przykładem są karty z Origins dostępne obecnie na Cardmarket. Sett, Brawler (V.2 – Showcase) jest wystawiany od około 11 euro, a trend cenowy znajduje się w okolicach kilkunastu euro.
Z kolei Viktor, Herald of the Arcane (V.2 – Showcase) jest znacznie droższy – najtańsze oferty zaczynają się obecnie w okolicach 38 euro, a cena trendowa wynosi około 75 euro.
Jeszcze wyżej znajduje się Ahri, Nine-Tailed Fox (V.2 – Showcase). Na Cardmarket najtańsze oferty zaczynają się obecnie od około 110 euro, przy cenie trendowej przekraczającej 280 euro.
To bardzo dobrze pokazuje, że samo słowo „Overnumbered” nie wystarcza do określenia wartości karty. Jedna może kosztować kilkanaście euro, inna kilkadziesiąt, a najbardziej pożądane warianty mogą kosztować wielokrotnie więcej.
A co z podpisanymi Overnumbered?
Tutaj zaczyna się już zupełnie inna liga. Niektóre Overnumbered występują również w wersjach podpisanych przez artystów. I właśnie te egzemplarze potrafią osiągać zdecydowanie wyższe ceny. Przykładem jest Sett, The Boss (V.3 – Signed Showcase). Aktualne oferty na Cardmarket zaczynają się od około 350 euro, a cena trendowa wynosi ponad 670 euro.
Jeszcze bardziej spektakularnie wygląda sytuacja z Ahri, Nine-Tailed Fox (V.3 – Signed Showcase). Najtańsze oferty zaczynają się obecnie od około 1000 euro, a na rynku znajdują się również oferty sięgające kilku czy nawet kilkunastu tysięcy euro. Trzeba jednak zachować zdrowy rozsądek. Cena wystawienia nie jest tym samym co cena transakcyjna.
Jeżeli ktoś wystawia kartę za 5000 euro, nie oznacza to automatycznie, że ktoś rzeczywiście tyle za nią zapłaci. Przy bardzo rzadkich kartach rynek jest znacznie mniej płynny, dlatego pojedyncze oferty mogą mocno zaburzać obraz sytuacji.
Najważniejsza jest postać
Jeżeli dopiero zaczynasz kolekcjonować Riftbound, szybko zauważysz jedną rzecz: rarity to tylko początek. Najważniejszym czynnikiem może być konkretny bohater. Ahri jest dobrym przykładem. Jej Overnumbered może kosztować wielokrotnie więcej niż podobna karta przedstawiająca mniej poszukiwaną postać. To klasyczna zasada rynku kolekcjonerskiego. Rzadkość tworzy podaż, ale popularność tworzy popyt. Dlatego przed zakupem warto sprawdzić nie tylko samą kartę, ale również to, jak dużym zainteresowaniem cieszy się dana postać.
Czy warto otwierać boostery dla Overnumbered?
To jedno z pytań, które prędzej czy później zada sobie każdy kolekcjoner. Moim zdaniem trzeba rozdzielić dwie rzeczy. Jeżeli kupujesz boostery, ponieważ lubisz je otwierać i dodatkowo liczysz na trafienie wyjątkowej karty – świetnie. Jeżeli natomiast chcesz konkretną Overnumbered, kupowanie kolejnych boosterów tylko po to, żeby ją znaleźć, może bardzo szybko stać się kosztowną zabawą. W takiej sytuacji znacznie bardziej racjonalny jest zakup konkretnego singla. Booster daje emocje. Single dają konkretną kartę. To dwie zupełnie różne formy kolekcjonowania.
Overnumbered jako inwestycja?
Tutaj zdecydowanie zalecamy ostrożność. Riftbound jest młodą grą, a rynek kart dopiero się kształtuje. Ceny mogą mocno się zmieniać wraz z popularnością gry, kolejnymi dodrukami, wynikami turniejowymi i pojawianiem się nowych wersji kart. Nie kupowałbym więc Overnumbered wyłącznie dlatego, że ktoś przewiduje ich wzrost ceny.Znacznie lepsze podejście to kupowanie kart, które rzeczywiście chcemy mieć. Jeżeli później ich wartość wzrośnie – świetnie. Jeżeli nie – nadal mamy kartę, która podoba nam się wizualnie i którą chcieliśmy posiadać. To znacznie zdrowsze podejście do kolekcjonowania.
Co sądzę o Overnumbered?
Z perspektywy gracza Overnumbered są jedną z najciekawszych rzeczy, jakie Riot zrobił dla kolekcjonerów Riftbound. Podoba mi się przede wszystkim to, że nie są jedynie „wersją foil”. Mają własną tożsamość. Alternatywny artwork, specjalną numerację i wyraźnie kolekcjonerski charakter. Jeszcze ciekawiej robi się wtedy, gdy zaczynamy zbierać konkretnego bohatera. Nagle jedna karta może prowadzić do kolejnej, potem do podpisanej wersji, Alt Art i promo. Z pojedynczego zakupu może powstać cały projekt kolekcjonerski.
I właśnie dlatego uważam, że Overnumbered mają w Riftbound większe znaczenie niż zwykły „hit z boostera”. Są częścią tożsamości gry.
Nie każda Overnumbered będzie droga. Nie każda stanie się poszukiwaną kartą. Ale najlepsze warianty, szczególnie przedstawiające popularnych bohaterów, już teraz potrafią osiągać bardzo wysokie ceny. A wraz z rozwojem Riftbound może być jeszcze ciekawiej. Jeżeli zaczynasz kolekcjonować Riftbound, Overnumbered są zdecydowanie kategorią, którą warto poznać. Nie trzeba od razu kupować najdroższych kart. Znacznie lepiej znaleźć własny kierunek – konkretnego bohatera, set albo artworki, które naprawdę Ci się podobają.
Najważniejsze jest również to, żeby nie patrzeć wyłącznie na cenę. Najdroższa karta nie musi być najlepszą kartą do Twojej kolekcji. Czasami znacznie większą satysfakcję daje znalezienie ulubionej postaci w pięknym alternatywnym wydaniu niż wydanie kilkuset euro na kartę tylko dlatego, że znajduje się wysoko w rankingach cenowych.
Overnumbered to przede wszystkim kolekcjonerska strona Riftbound. A jeżeli Riot będzie nadal rozwijał ten pomysł w kolejnych dodatkach, możemy mieć do czynienia z jedną z najważniejszych kategorii kart w całej historii gry.
A Wy? Macie już swoją wymarzoną Overnumbered w kolekcji, czy dopiero zaczynacie na nie polować?

Karty TCG to dla mnie nie tylko hobby, ale codzienna dawka adrenaliny i niekończąca się przygoda pełna strategii, niespodzianek i spotkań z pasjonatami. Na TCG24.pl dzielę się swoją wiedzą, doświadczeniem i miłością do tego uniwersum, żeby każdy mógł czerpać z niego tyle samo radości co ja.


