Czasem meta wygląda stabilnie, aż ktoś przychodzi z talią, której prawie nikt nie grał, i zabiera cały turniej. Dokładnie tak stało się na Special Event Turin 2026. Jose López wystawił Hop’s Trevenant – archetyp z share’em poniżej pół procenta – i przeszedł przez ponad 2000 graczy, by w finale pokonać Brennana Kamermana grającego Slowkinga.
To nie był typowy underdog story oparty na szczęściu. To była talia z jasnym planem, która wykorzystała konkretne słabości ówczesnej mety.
Jak Jose López wygrał Turin Hop’s Trevenant Deck
Lopez przyszedł na turniej bez wielkiego rozgłosu. Jego wcześniejsze wyniki były solidne, ale nie wskazywały na tytuł Special Event. Day 1 przeszedł niepokonany. W Day 2 meta była wciąż mocno zdominowana przez Dragapulta (ok. 39 % w późniejszych fazach), a za nim stały Ogerpon/Meganium, N’s Zoroark, Raging Bolt, Slowking i Lillie’s Clefairy – o tym, jak ta talia zdominowała inne duże eventy, przeczytasz w naszym artykule o Dragapult Deck – talia, która zdominowała Regional Melbourne 2026.
Hop’s Trevenant był praktycznie niewidoczny. Lopez jednak systematycznie wygrywał. W półfinale odprawił Emma Hagen (Lillie’s Clefairy) – więcej o tej talii i jej zwycięstwie na NAIC 2026 znajdziesz tutaj: Lillie’s Clefairy ex Deck – jak wygrać NAIC 2026, a w finale zmierzył się z Brennanem Kamermanem i jego Slowkingiem – talią, która w tamtym momencie była już uznawana za realnego contendera. Lopez wygrał i został mistrzem Turinu.
Zwycięstwo było tym bardziej zaskakujące, że talia miała zaledwie 0,44 % użycia przy win rate powyżej 56 %. To jeden z tych rzadkich przypadków, gdy niski share idzie w parze z bardzo wysoką skutecznością.
Czym jest Hop’s Trevenant Deck?

Hop’s Trevenant to midrange/control z elementami disruption i korzystnego Prize Trade’u. Głównym bohaterem jest Trevenant związany z kartami Hopa, który generuje presję poprzez utrudnianie przeciwnikowi komfortowego rozwijania boardu i jednocześnie pozwala na kontrolowane zbieranie nagród.
Talia nie jest czysto agresywna. Gra na tempo, na utrudnianie przeciwnikowi i na to, by w kluczowych momentach mieć odpowiedź. W mecie pełnej Dragapultów i szerokich boxów potrafiła znaleźć swoje okno.
Jak działa Hop’s Trevenant Deck?
Początek gry
Priorytetem jest szybkie ustawienie Trevenanta i stabilizacja. Talia stawia na konsystencję wyszukiwania i wczesne disruption, żeby nie pozwolić przeciwnikowi na swobodne rozkręcenie się.
Środkowa faza
Tu Hop’s Trevenant pokazuje swoją siłę. Utrudnia rozwój boardu przeciwnika, zbiera informacje i przygotowuje korzystne wymiany. Kluczowe jest zarządzanie zasobami – talia nie wygrywa przez jeden duży swing, tylko przez serię małych, precyzyjnych przewag.
Końcowa faza
Zamykanie meczu opiera się na Prize Trade’ie i utrzymaniu kontroli. Błędem jest zbyt agresywne pchanie się do przodu, gdy board nie jest jeszcze gotowy na domknięcie.
Kluczowe elementy i zalety Hop’s Trevenant Deck
Talia wyróżnia się wysoką skutecznością przeciwko popularnym w Turinie konstrukcjom. Potrafi karać zbyt linearne plany Dragapulta i utrudniać życie Slowkingowi oraz innym midrange’om. Niski share oznaczał, że większość przeciwników nie była na nią przygotowana – i Lopez to wykorzystał.
Największe zalety:
- Zaskoczenie i niska rozpoznawalność w mecie
- Dobry Prize Trade
- Disruption, które boli popularne archetypy
Słabości:
- Wymaga precyzyjnego grania
- Przy większej popularności traci element zaskoczenia
- Nie jest najłatwiejsza dla początkujących
Poziom trudności i dla kogo jest Hop’s Trevenant Deck
Talia średnio-trudna. Nagradza doświadczenie i dobre czytanie przeciwnika. Dla graczy, którzy lubią midrange z disruptionem i nie boją się mniej oczywistych wyborów – bardzo interesująca opcja. Dla kogoś, kto szuka prostej, linearnej talii – raczej nie.
Hop’s Trevenant – talia, której nikt nie widział, a która zabrała cały turniej
Są decki, które wygrywają, bo są oczywiste. I są takie, które wygrywają, bo nikt się ich nie spodziewał. Hop’s Trevenant na Special Event Turin 2026 należy do tej drugiej kategorii. W mecie, w której Dragapult zajmował prawie 40 % Day 2, a Slowking, Ogerpon i N’s Zoroark krążyły wokół top cutu, nikt poważnie nie brał pod uwagę Trevenanta związanego z kartami Hopa. Share poniżej pół procenta. Zero hype’u. Zero artykułów przed turniejem. A jednak Jose López przeszedł przez ponad dwa tysiące graczy i w finale odprawił Brennana Kamermana.
To zwycięstwo nie wzięło się z magicznego topdecku. Wzięło się z tego, że talia precyzyjnie punktowała to, co w ówczesnej mecie było najwygodniejsze – linearne rozwijanie boardu i przewidywalne Prize Trade’y. Hop’s Trevenant nie próbował przebić Dragapulta siłą. Próbował sprawić, by Dragapult (i podobne konstrukcje) czuł się nieswojo przez cały mecz. I w Turinie to wystarczyło.
Najciekawsze w tej historii jest to, że po turnieju talia nie stała się od razu nowym Tier 1. Właśnie dlatego jest warta uwagi. Pokazuje, że czasem największą przewagą nie jest moc na papierze, tylko fakt, że przeciwnik nie ma przygotowanego planu na to, co właśnie siedzi po drugiej stronie stołu.
Moje zdanie o Hop’s Trevenant Deck
Zwycięstwo Hop’s Trevenant w Turinie to przypomnienie, że meta nigdy nie jest całkowicie zamknięta. Nawet w formacie zdominowanym przez Dragapulta da się znaleźć narzędzie, które ten format boli – pod warunkiem, że ktoś ma odwagę je wystawić i umiejętność je rozegrać. Lopez nie wygrał, bo talia była „najmocniejsza na papierze”. Wygrał, bo była dobrze dopasowana do konkretnego pola i rozegrana z zimną głową.
Czy Hop’s Trevenant zostanie stałym elementem mety, czy pozostanie one-hit wonderem Special Eventu – czas pokaże. Na razie jednak zasłużył na uwagę.

Rafał Górski – założyciel TCG24.pl, kolekcjoner i gracz TCG z ponad 8-letnim stażem. Specjalizuje się w rynku Pokémon TCG oraz Magic: The Gathering. Przeprowadził ponad 300 udanych transakcji na międzynarodowych giełdach kart i osobiście wysłał dziesiątki kart do gradingu w PSA oraz BGS. Na TCG24.pl odpowiada za analizy rynkowe, weryfikację oryginalności oraz poradniki dla początkujących i zaawansowanych graczy


